Post i Pokuta

 

Post chrześcijański to odczucie głodu ducha, którego nie da się zaspokoić byle czym. Jest to bowiem głód własnej tożsamości, dręczące pytanie, kim jestem? Post to świadome stanięcie na granicach swoich możliwości. Post to czas, w którym się postanawia nie unikać nieznośnego poczucia rozdarcia między pragnieniem nieskończoności i doświadczeniem własnej słabości.
Post to odczucie przede wszystkim głodu słowa Bożego, bo tylko ono może odpowiedzieć na dręczące nas pytania. Post w chrześcijaństwie łączy się ze studium słowa Bożego, a każde studium Biblii jest ascezą. Tylko słowo Boga może nadać sens memu życiu. Tylko Bóg może mnie wezwać do życia pomimo moich ograniczeń, bo głos Boga dociera do mnie spoza moich ograniczeń. A więc jest Bóg, który mnie wzywa do stania się kimś więcej, niż jestem. Zarazem słowo Boga, raz przyjęte, może stać się moim własnym słowem życia.
Jedna z najważniejszych a zarazem najtrudniejszych rzeczy, jakiej mamy się nauczyć w naszym życiu religijnym, to szczera pokuta. Szczera pokuta jest trudna, bo wymaga tego, aby nie załatwiać na niej żadnych swoich interesów, także „interesów” w życiu duchowym. Pokuta jest najbardziej bezinteresownym darem serca. Jest nam trudniej się na nią zdecydować niż na dziękczynienie Bogu, bo oddając Mu chwałę, wydaje się nam, że coś mamy, coś Mu przynosimy. Pokuta zaś jest darem serca skruszonego, które niczego nie ma, czym by mogło pochwalić się przed Bogiem.
Pokuta ma być radykalnym stanięciem przed Bogiem, a nie przed ludźmi: „Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu” (Mt 6,17-18). Jest uznaniem, że przez grzech ja sam straciłem to, co jest źródłem mego szczęścia, samego Boga: „Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą” (Ps 51,6). Dlatego pokuta nie jest tylko rozliczeniem się z ludźmi, powiedzeniem: „przepraszam”, aby sobie naprawić stosunki z nimi. Za pokutę nie mamy czegoś zyskiwać od ludzi.

Pokuta nie jest też realizowaniem swego własnego ideału religijnego. Nie jest kolejną próbą w duchowym skoku wzwyż po strąceniu poprzeczki. Nie jest próbą odzyskania niewinności, zapomnienia o porażce. Jest tylko Jeden Niewinny, a Jego właśnie uczynił Bóg grzechem, aby nas od grzechu uwolnić: „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5,21). Kto przez pokutę chce zaspokoić Boga, próbuje uczynić niepotrzebnym dzieło Chrystusa. Natomiast pokuta sprawia, że stajemy się „w Nim”, czyli w Chrystusie, Bożą sprawiedliwością, czyli stajemy się jedno z samym Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym

„Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja
nie odstąpi od ciebie
i nie zachwieje się moje przymierze pokoju,
mówi Pan, który ma litość nad tobą.”

Komentowanie jest wyłączone