Ojców szlakiem…

Na południowy-wschód od Pnikuta, w odległości dziewięciu godzin marszu,leży miasteczko Rudki. Znane z miejsca pochówku w miejscowym kościele zmarłych z rodziny Fredrów. Świątynia ta jest jest od ponad czterysta lat sanktuarium Matki Bożej Rudeckiej. Łaskami słynący obraz był celem pielgrzymowania z różnych stron przez setki lat. Zapewne także z naszego Pnikuta. Starsi ludzie wspominają, że furmankami jeżdżono na odpust do Rudek. Przypuszczam, że na odpust Matki Bożej Jagodnej, drugiego lipca. Jak biegł ten praojców naszych pielgrzymkowy szlak???

Może tak:
 

Dalej przez Ostrożec(z kapliczką na rozdrożu, kapliczką przydrożną sw. Michala Archanioła, Matką Bożą pod kopułą i dwoma krzyżami na rozstaju pod koniec wioski) do Wiszenki ( najwyżej położona miejscowość w naszym rejonie; z Matką Bożą Fatimską w ogródku, cerkwią na skaju wioski) 

Następna większa miejscowość to Zawijazańce, dawniej Laszki Zawiązane. Dla nas o tyle ciekawa, że do Laszek Zawiązanych został sprzedany stary, drewniany kościół pnikucki; pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku. Nie mieliśmy informacji jaki był dalszy jego los. W czasie jednej z pielgrzymek starsza mieszkanka tej wioski pani Sofija, wracająca z cerkwi do domu, dała świadectwo. Tak był drewniany kościół, stał w miejscu dzisiejszej cerkwi greckokatolickiej na początku wioski. Dojeżdżali do niego kapłani ( przypuszczalnie z Radenic). a w maju prowadził „majówki” miejscowy mężczyzna Urban ( nie wiadomo imię, czy nazwisko). Po drugiej wojnie „baby” rozebrały go na palenie.

W Zawijazańcach na uwagę zasługuje duża cerkiew prawosławna. Naprzeciw niej, po drugiej stronie drogi, jest krzyż na pamiątkę zniesienia pańszczyzny.

  Na starym cmentarzu, pod ogrodzeniem, naprzeciw lipy, resztka pomnika nagrobnego ś.p. Wandy(Garina, Carina???), która prosi o modlitwę Anioł Pański. W górnej części cmentarza otoczony żelaznym płotkiem grób Piotra Węgrzyna z napisem w języku polskim i ukraińskim.
 

 

W drodze do Matki Bożej Rudeckiej docieramy do miejscowości Mokriany Wielkie. Drewniana cerkiew na pagórku zaprasza nas do środka. Modlitwa ludu. A przy wyjściu z cerkwi niespodzianka: drewniane tabernakulum z krzyżem i figurami aniołów- prawdopodobnie z wyposażenia kościoła.

Kapliczka na rozdrożu pod wielkim świerkiem. Matka Boża przyodziana w piękną chustę. Przy tej kapliczce można iść na prawo ok.2 km i potem długa droga obok linii wysokiego napięcia aż do Michajłowic. Ciekawsza jest trasa na lewo przez dalszą część wioski, a potem utwardzoną drogą pod lasem do miejscowości Makuniw.Po drodze, jeszcze w Mokrianach można zatrzymać się w kościele zamienionym na cerkiew.
 

 

Przechodzimy obok krzyża i przystanku autobusowego Makuniw. Drużką pomiędzy domami wychodzimy na błonie z boiskiem futbolowym. Drogą przez zasiane pole, las do cmentarza w następnej wiosce

 

 

Kanafosty witają nas dalekim widokiem kopuł starej i nowej cerkwi.

Drogą koło cmentarza można dojść do małej drewnianej cerkwi. Przemierzając wioskę wzdłuż dochodzimy do Michajłowic, które należą już do parafii Rudki.
 
W centrum Michajłowic jest przystanek autobusowy. Po prawej stronie pomnik poległych w czasie drugiej wojny światowej. Po lewej stronie niedaleko od drogi cmentarz, na którym jest wyjątkowo dużo na nagrobkach figur Pana Jezusa i Matki Bożej. Na polach między Michajłowicami a Rudkami stoi figura Matki Bożej. Na cokole figury z czterech stron były napisy. Ktoś je zniszczył, odłupał kawałki kamienia. Pewno był to ktoś z epoki kamienia łupanego… Z daleka widać już dachy kościoła i dzwonnicy Sanktuarium w Rudkach
 

 

Kościół i Sanktuarium Matki Bożej Rudeckiej. Kopia cudownego obrazu Matki Bożej. Oryginał wywieźli mieszkańcy przesiedleni do Polski po drugiej wojnie światowej. Obraz przez wiele lat był w kaplicy Seminarium Duchownego w Przemyślu. Bodajże w 1968 r. umieszczono go w kościółku w Jasieniu koło Ustrzyk Dolnych- Bieszczady. Matka Boża Wpędzonych i Wysiedlony z Ziemi Ojczystej- Sanktuarium Matki Bożej Bieszczadzkiej.( parafia dzieciństwa piszącego te słowa). Niestety po renowacji cudowny obraz został skradziony. W Jasieniu jest więc także kopia. 

  

 

W ten sposób docieramy do Sanktuarium, gdzie jest Chrystus i Jego Matka. Taki jest kres pielgrzymki wielu pokoleń naszych ojców i kres naszej pielgrzymki. Amen.

Komentowanie jest wyłączone.