Wiersze o Pnikucie

Pnikut ukochany!!!

Wiele miejsc jest na świecie
I dużych i małych.
No,a w naszych Sercach –
Pnikut ukochany !!!

Te pola, jezioro,
Ta rzeka i las.
Ta piękna przyroda –
To Pnikut jest nasz !!!

Tu szkoła i kościół,
Tu był i jest pierwszy klas.
Tu życie nasze płynie
Tu Pnikut jest nasz !!!

Może kiedyś byłeś tutaj,
A może noga twa tu stanie.
Niechaj Pnikut ukochany
W twej pamięci pozostanie

dodał – Henryk M.2009 Pnikut

Pnikut

Każdy ma swoje miejsce na ziemi
o którym myśli, o którym śni
i ja mam także takie pewne miejsce
które w sercu wciąż moim tkwi.
Gdy jedni myślą o zwiedzaniu świata
a inni marzą o długich podróżach
ja myślę ciągle o tym moim miejscu
o małej rzeczce i zielonych wzgórzach.
Na tych wzgórzach cztery krzyże
pilnują mej wioski
słuchają wołania, próśb, podziękowań
one dobrze znają pnikuckie troski.
W centrum Kościół piękny stoi
choć Dom Boży- dom dla ludzi
kiedy przyjdzie trud, cierpienie
Święty Mikołaj nadzieję budzi.
To jest właśnie Pnikut
który w sercu noszę
niech rośnie, rozwija się
o to codziennie Pana Boga proszę…

22.10.2009r. (parafianka)

Wiersz o Św  Mikołaju

Święty Mikołaju
Patronie kochany
Ty Który w Pnikucie
jesteś dobrze znany.
Byłeś biskupem
biskup znaczy pasterz
to ten co prowadzi
co wskazuje drogę.

Patrzysz na swe owce
z ołtarza bocznego
uczysz kochać Boga
i życia dobrego.

Dzielić się z innymi
choć tak mało mam
być dla ludzi bratem
bo tak czyniłeś sam.

Dzisiaj w twoje święto
bardzo proszę Cię
niechaj kiedyś w niebie
z Tobą spotkam się.

6.12.2009r   s. Hanna

Wigilia

Już od kilku lat w Pnikucie
praktykuje się ten zwyczaj
on nas łączy , on jednoczy
bo się dzieje w Świętą Noc.
Gdy na niebie gwiazda błyśnie
kiedy słychać dzwonu głos
do ręki bierzemy biały opłatek
i wychodzimy ze swoich chat.
Idziemy do innych, sąsiad już czeka
słychać życzenia i kolęd śpiew
głosy radości lecą do nieba
i mówią Bogu czego nam trzeba.
A przed północą dzwon głośno woła
wtedy wszystkie drogi prowadzą do Kościoła
spać nikt nie idzie, każdy się śpieszy
i ze spotkania z Małym Panem cieszy.
Niech i w tym roku w Pnikucie
Pan się narodzi między nami
a ja choć jestem daleko
sercem będę z Wami!!!

autor wiersza s.Hanna – Marta Hrycyszyn.
Do Świąt Bożego Narodzenia  23.12.2009r.

Tęsknota

Sercem często wracam
do mych rodzinnych stron
do zielonych pól
I do kwiecistych łąk.
Do źródła, które gdzieś tam bije
do rzeki, która cicho płynie
do strumyków, w trawie schowanych
do ścieżek, wśród pól wydeptanych.
Do ziemi, czarnej, zmęczonej
do słońca, co za lasem się budzi
do dobrych, kochanych
drogich memu sercu ludzi.
Do wioski mojej rodzinnej
Pnikuta ukochanego,
Bo choćbym  przeszedł świat cały
Nie znajdę mu podobnego.

Św. Mikołaj

Długie wieczory, dni smutne i szare
Grudzień znowu się zbliża
Szósty nadchodzi, radość jest w sercu
Św. Mikołaj na ziemię schodzi
Wiarę umocni, miłość przyniesie
Pokój utwierdzi i nadzieję wniesie.
I znowu, jak co roku
w Pnikucie zabije głośno dzwon
modlitwa z pieśnią
w jedno się złączy
i wzniesie się przed Boga Tron.
Święty Mikołaju
Pasterzu z Pnikuta
udziel hojnych darów
Temu, kto Ci ufa.

(parafianka)

Jednem rzutem pod Pnikutem

A któż to jest do stu katów
Na łbie kaptur w ręku krzyż
Jak go widzisz tak go pisz
Sługa to Boski Krystyn Szykowski
Gwardian OO.Reformatow
A no patrzcie Przemysl stary
I budowny i warowny
Lecz się niebo zaczerwienia
Po za miastem tło pożary
I ktoś woła od wzniesienia
To Tatary to Tatary
W mieście rozruch niewymowny
Pan starosta zamku strzeże
Kwarcionymi garstką małą
zamkową obsadza wieżę
Więc na zamek wszyscy biegną
Księża pany i mieszczany
Co przedniejsze z mnóstwem gratów
W mieście nic nie pozostało
Krom narodu ubogiego
I ubogich Reformatów 

Kiedy trwoga to do Boga 

Ksiądz w kościele Reformatow

Lud pobożny krzyżem leży
ojciec gwardian mszę odprawił
Przeżegnał i pobłogosławił
I z krzyżem z kościoła bieży
Pan Bog z nami za mną wiara
Co pod ręką czy szablica
Czy samopał czy rusznica
Choćby nawet i kół z płota
Wszystko dobre dla Tatara
Byle męstwa i ochota
Wysypala się hołota
Jednem rzutem pod Pnikutem
Wpakowali go w parowe
Tam to bili Chryste Panie
Krew zgnoiła pola puste
Żaden nie mógł unieść głowy
tatarzyna poganina
Het wysiekli na kapustę
I samego wzięli chana
A chan woła hej Polaku
pokaż mi swego hetmana
poganinie płasko nosy
ot nasz hetman  tamten bosy
wytrzeszcz ślepie nieboraku
a chan z brody targa wlosy
że go pobił hetman bosy

„Maria”

wpis ze Księgi Gości 10.06.2015r.

Zapisałam ot mojej mamy Emilii Lech-Kosowskiej

 Październik

Październik   płacze i strąca liście
smutkiem z  jesiennych drzew,
wędruje polem szaro i mgliście,
żegnając ptaków  śpiew.

Jesienne mgły płyną i płyną
i ptaków  ostatnie sznury,
i gdzieś za lasem znowu giną,
i w strugach  deszczu chmury.

Październik w  złotych barwach jesieni
pożegnań wiersze pisze,
snuje się babiem latem po ziemi
i świat swą  pieśnią kołysze.

Ażeby zasnoł snem zimowym
i z wiosną zbudził się znów,
która rozkwieci serca i głowy
z jesienno-zimowych snów.

„Rozpacz i tęsknota”
Ach jakie smutne te dni jesienne 
Co przeplatane deszczami i mgłą 
Te dni bez słońca, te noce ciemne 
Te szumne wiatry co drzewa gną.

 

 

 

Wszędzie już czarno, wszędzie już pusto 
Nie ma zieleni, narcyzy, nie róż 
Nie śpiewa ptaszek piosenek swych cóż. 
To wszystko zasypia na zimę już 

I przyjdzie wkrótce pokrywa biała
Otuli wszystko przed mrozem złym 
Jak matka dzieci swe otulała, 
Śpisz że kochanie w łóżeczku swym. 

Jak ten dzień jasny, ciepły, wesoły
Kończy się zawsze zmierzchem i mgłą 
Tak życie nasze człek młody, zdrowy 
Kończy je zawsze smutkiem i łzą.

Jako ta woda, co płynie rzeką 
Płynie i płynie w nieznaną dal. 
Tak życie nasze prędko ucieka 
A serce męczę smutek i żal. 

Ach jam przeżyła już tych lat kilka 
I już mi także słońce nisko świeci 
Przeszło me życie, jak jedna chwilka 
Nic nie użyłam na tym świecie. 

Bo los mój ciężki, jak głaz kamienny 
Dźwigam go jeszcze z dziecinnych lat 
A zawsze boleść, smutek niezmierny 
Nie pocieszy mi siostra ni brat. 

Chowałam dziecko jak inne matki 
Tuliłam do serca, jak skarby świata 
Było to dziecko, jak dobre dziatki 
Ufałam w opiekę na stare lata. 

Lecz me nadzieje pokrzyżowane 
Wróg mi zabrał, – me dziecko kochane 
Poszedł i zginął, ach mój ty Boże 
A nam zostawił boleści – ” morze”! 

Lat już dwadzieścia nic nie zmieniło 
Nic memu sercu się nie ulżyło 
W bezsenne noce tak myślę sobie 
Dlaczego ja już nie jestem w grobie ?

Szczęśliwa matka, co nie chowała 
Co nie pieściła i nie kochała 
Nie ma goryczy tu na tym świecie, 
Bo nie wie co znaczy jedyne dziecię! 

Nikt mi już więcej – Mamo nie zawoła 
Nie spyta – Mamo! Może ty chora?
A może Ty głodna, odpocznij po pracy 
A ja ci za twoje trudy odpłacę. 

Nie brak mi chleba, niczego na świecie.
Zazdroszczę temu, kto ma dobre dzieci, 
Kto bawi wnuczki, ach, mi łza zalewa! 
Dlaczegoż ja na to nie zasłużyła? 

Przyznać mi to może biedna sierota 
Co znaczy rozpacz, co znaczy tęsknota 
Ten wie co w takim sercu się dzieje 
Kto bez opieki i bez nadzieji.

A gdy mi przyjdzie ostatnia godzina 
Nie będzie przy łożu mojego syna, 
I nie zamknie mi śmiertelne powieki 
I nie pożegna gorzką łzą na wieki. 

Jako jesienią śnieżna pokrywa 
Jak dzień co zmierzchem się kończy 
Tak to nas pokryje ciemna mogiła 
I wszystka boleść się skończy!!!
 (ułożyła Agnieszka Skrabka)
  (podała Weronika Buhno)

„Dziękczynienie za Boże Łaski

Dziękuję ci Ojcze niebieskiŻe mamy we wiosce świątynięMożemy się tutaj modlić,W wieczornej i rannej godzinie.
Dziękuję za naszych kapłanówCo służą w różnych potrzebachW radosnych życiowych chwilachA także w smutnych pogrzebach
Dziękuję ci ojcze za laskiTe które przez rok nam dawałeśZa pracę za zdrowie urodzajOd złego ty nas ochraniałeś
A Matka Dziewica NajświętszaCo z ziemi do nieba jest wziętaOtacza nas swoją opiekąCzłonkini swej róży pamięta
A tym którzy z naszej różyOdeszli już do wiecznościNiech pan Bóg przebaczy grzechyI przyjmie do wiecznej radości.

(Ułożyła Broia Muszak)

Wiersz poświęcony 100 rocznicy poświęcenia kościoła w Pnikucie napisane był w 2012 roku 

 

 

 

Dzisiaj 100 lat mija 
Naszemu kościołowi 
Może jest ktoś taki, co wie o nim dużo, 
Niech młodym opowie 

Przetrwał czas wojenny 
Czasy niespokojne 
Władze komunistyczne 
I ludzie Bogubojne 

Którzy w tym kościele 
Zawsze się schodzili 
Choć nie było tu kapłana 
Szczerze się modlili 

Jak każdej niedzieli 
Jakby na mszę świętą 
Wszyscy się schodzili 
Odmawiali różaniec i Boga prosili! 

By doczekać takiej chwili 
Takiego momentu 
Że zabłyśnie tu lampa wieczna 
I będą mogli korzystać ze sakramentu 

Dużo z nas odeszło 
Na wieczność do Pana
Nie doczekali tej chwili 
Która nam była dana! 

Dzisiaj mamy piękny kościół! 
I aż dwa kapłany 
I wierzymy mocno! 
Że nasze modlitwy, zostały wysłuchane. 

I dzisiaj wszyscy tu zebrani 
Na ręce Maryi składamy 
Niech ma w opiece nasz kościół 
My wszyscy oto błagamy.

A kiedy na mszy świętej 
Zagrają nam organy 
Wszyscy się w śpiew włączymy, 
I zaśpiewamy „Ciebie Boga wysławiamy”! 
 
(Ułożyła Janina Żołnierczak)

               „Skarga”

O jakże prędko ten czas przemija

O jakże prędko to życie ucieka 

Jak wiater w polu, był i już go nie ma 

Jako ta woda co prowadzi rzeka.

 

Minęła młodość, przeminęły lata 

Szczęścia, wesela, zadowolenia 

Dziś pozostały smutek i tęsknota 

Ciche łzy gorzkie i dawne wspomnienia. 

 

Bo człowiek młody, tego nie odczuwa 

Że przyjdą kiedyś starsze lata jego 

Zdrowy, wesoły i wszystko zdobywa 

Lecz nie wie że to wszystko jest do niczego. 

 

Szczęśliwa matka , co ma dobre dzieci 

Ta nie odczuwa samotności nie żalu

Jakże szczęśliwa na starość na świecie ;

Gdy ją opieką dzieci otaczają. 

 

A ileż to staruszków nędznie dożywają 

I wyglądają tej ostatniej chwili 

Choć dzieci mają, lecz nie pamiętają 

Czy jeszcze ojciec, lub matka – żyją.

 

Kiedyś dzieci rodziców starych szanowały 

Bo stary w rękach majątek miały 

Dziś chociaż dobrze nie wyrośnie jeszcze 

A już o rodzicach i słyszeć nie chce. 

 

Lecz cóż taki co go los ominął 

Wróg jego zabrał i tam biedny zginął 

Nie da rodzicom na starość opieki 

Bo oddalony od nich na wieki.

 

Ach, tylko we śnie się nieraz widzimy 

W radości czy w smutku, się rozstajemy, 

A gdy się obudzę, dalej serce boli 

I dalej myślę o swojej niedoli. 

 

A gdy przyjdzie czas rozstać się z tym światem 

Opuścić wszystko na wieki,

Któż mi pożegna łzami rzewnymi 

Kto zamknie moje powieki? 

 

I nikt za moją nie pójdzie trumną 

Gorzkie łzy nie wyleje 

Nie powie, mamo – tyś mnie wychowała 

Ja ciebie teraz pogrzebie. 

 

I nikt na moim nie klęknie grobie 

I nie odmówi pacierzu 

I w sercu, w duszy – nie pomyśli sobie 

Ach, tu moja – MAMA leży. 

 

Ach, co za boleść, na te wspomnienia ! 

Co z oczu gorzką łzę sączy 

Aż nas pokryje ciemna mogiła 

Dopiero boleść się skończy.

 

( u

łożyła Agnieszka Skrabka )

(podała Weronika Buhno)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Piękna tradycja”
W Pnikucie od wielu lat
Piękna trwa tradycja
„Wakacje z Bogiem” gromadzą nas
To wielka jest zdobycz życia.

 

 

 

Dzieci, młodzież i dorośli
Razem czas spędzamy
I na kolejny taki tydzień
Cały rok czekamy.

Gdy nadchodzi czas wakacji 
Czas przepiękny z Bogiem 
Wszystkich tu gromadzi nas  
Na wspólne przeżycie.

Tu modlitwa i zabawa 
Razem połączone
Tu są śpiewy i wycieczki
Że brakuje mowy

A w ostatnim dniu w sobotę 
Festyn jest wspaniały
Smaczne ciasta i przekąski 
Wszyscy przyrządzamy.

Toż w tym czasie pięknym z Bogiem 
Dzieje się tu wiele 
Zapraszamy wszystkich chętnych 
Na przepiękne chwile.
        (Dominika M.)

         „Dobra matka”
Proszę rozważcie moi kochani
Jakie ja wam tu opiszę zdanie
Bo może wszyscy dobrze nie wiecie
Co znaczy dobra matka na świecie

Ile ta matka trudu poniesie
Bo chcę wychować dobrze swe dzieci
Ile nocy nie śpi z powodu tego
Bo czuwa przy łóżku dziecka chorego

Jakież to serce matki ztroskane
Aby jej dzieci były syte i ubrane
Zdrowe i mądre by powyrastały
By dla swych dzieci zdobyła sławę

Troszczy się matka by się uczyły
By kiedyś w rękach miały chleb uczciwy
I za swe dzieci życie by dała
By jej dziecina krzywdy nie zaznała

Jakaż ta matka jest zrozpaczona
Gdy jedno dziecko z pośród jej grona
Umiera wcześnie, śmierć go zabiera
A serce matki z żalu się rozrywa.

Liecz stokroć gorzej to serce zalane
Kiedy wyrośnie syn jej kochany
Nie szanuje jej, wcale nie znosi
A jeszcze na nią rękę podnosi

Czyżby nieprawda moi kochani ?
Samiśmy byli tego świadkami
Jakie ż wrażenie na nas wywołał
Syn co rodzoną matkę zamordował.

Która mu matką życzliwą była
Choć była biedna, chleba prosiła
Lecz kiedy tego chleba gdzieś zdobyła
Choć sama gołdna syna nakarmiła.

A za jej trudy, za jej dobre serce
Wychowana syna dla siebie mordercę
I jakąż ona popełniła winę ?
Że ją zamordował syn jej jedyny

A ona gdyby z grobu powstała
Na pewno by jemu to darowała
Otóż sędziowie słusznie osądzili
Bo karę śmierci mu wymierzyli.

Jest teraz na świecie dużo morderców
Co nie szanują matek i ojców
Co im kawałek chleba żałują
Na każdym kroku je prześladują.

A nie pomyśli taki biedaka
Że za lat kilka jego to czeka
Bo twoje dziecko, co go dziś kochasz jak trzeba
Kiedyś ci odmówi kawałek chleba.

Ci którzy rodzicom swym dokuczają
A może o tym pojęcia nie mają
Że wiek młodości prędko im zleci
Na starość oddadzą ci, to twoje dziecі

Agnieszka Skrabka
(Podała  p. Weronika Buhno)
(Wydarzenie to miało miejsce w dawnym Pnikucie )
 

„Na cześć zmarłemu (Leon Dorosz)”
O jakież dziwne są wyroki Boże 
Że swego losu nikt przejrzeć nie może
Nie ma na świecie takiego człowieka
By wiedział kiedy i jaka go śmierć czeka.

 

 

 

Nie jeden starzec już śmierci prosi
Drugi latami cierpienia znosi
A inny nie wie czy w dzień czy w nocy 
Niespodziewanie śmierć go zaskoczy.

Odszedł nam człowiek Leon był zwany
Ludziom potrzebny utalentowany 
Był głową Komitetu Kościelnego 
Kościół się utrzymał tylko w ręku Jego.

Bo chcieli go zabrać jak inne zabrali 
I na różne składy je poobracali
Oby pan Bóg natchnął drugiego takiego 
Ażeby chciał iść śladami tamtego.

Odszedł na zawsze i już Go nie ma 
Zostawił po sobie dobry wspomnienia
Ludzie pośmiertny hold Mu oddali 
Gorzkimi łzami Go pamiętali .

Lecz każdy człowiek chociaż ma zdolności 
Ma swoje wady i ułomności
Nie szukajmy ich, nie bądźmy sędziami 
Każdego osądzi sędzia nad nami !

A za jego trudy za jego staranie
Odpoczynek wieczny racz mu dać Panie
I nie odpędzaj jego od domu twego
Do chwały swojej przyjmij duszę jego!

 Agnieszka Skrabka (Jaga)
(Podała p. Weronika Buhno)

„Wspomnienie o dzieciństwie”
W cieniu wieży mego dzieciństwa
Stoi mój ukochany kościół –
Kościół św. Mikolaja
Tam pierwszy płacz mój niebo słyszało ,
tam matka szeptała modlitwy cichutko,
tam dłonie małe z drżeniem przyjęły
Pierwszą Komunię -jak światło i miłość .
Tam każde święta pachniały świecami , kolęda niesioną pod wysoki dach,
tam dzwony budziły serca o świcie ,
a wiara dojrzewała w codziennych dniach.
Pamiętam ławkę blisko ołtarza,
gdzie oczy wpatrzony  były w krzyż ,
i ciszę która koiła duszę ,
gdy człowiek klękał,by bliżej być.
Dziś jestem daleko – obce są drogi,
inne miasta i niebo nie to,liecz moje myśli wracają codziennie tam, gdzie dzieciństwo i święte światło .
Bo choć czas płynie i świat się zmienia ,
w sercu zawsze zostanie dom-
mój stary kościół św. Mikołaja,
moja modlitwa mój  pierwszy schron.
(Tereza Jarisz)

            „Ech wojno, wojenko!
Kochany mój Pnikucie, nigdy Cię nie rzucę!
Tu się urodziłam, tu się wychowałam,
I tutaj w sąsiedztwie swą miłość spotkałam.
Tu wyrosły dzieci, wnuki podrastają,
ale już nie w domu, tylko w obcym kraju.
Ech wojno, wojenko! Coś ty narobiła!
Żeś po całym świecie ludzi rozrzuciła.
Wyjechali ludzie – rodziny rozdarte.
A moskal wciąż strzela, i to nie na żarty.
Kiedy to się skończy?
Kiedy zaprzestanie?
Kiedy przyjdzie pokój?
Ześlij nam go, Panie!
Ześlij nam go, Panie, my ciebie prosimy,
Niech nie giną dzieci,
Niech już krew nie płynie.
Niechaj żołnierze wrócą cali, do żony, do matki.
I niech nie zostaną sierotami ich małe jeszcze dziatki.
Aby ta wojna nierówna wreszcie się skończyła.
Aby do domu młodzież  z za granic już wróciła.
Aby nasz Pnikut kochany wreszcie wrócił do źródeł swych,
I tak jak tuż przed wojną, tętnił on życiem swym.
( autor  Janina Dorosz)

       „650 Lat”
Już 600 i 50 ma 
Pnikut nasza wieś
Już 600 i 50 głoszono
 W nim Bogu część.

 

 

 

Chodź starzy umierają 
To pokolenia rosną
I Pnikut zawsze będzie 
Rodzinną naszą wioską.

A gdy 300 lat temu
Nas tatar zniszczyć chciał
Nie wiem skąd był ksiądz Szykowski
On wywalczył wolność nam.

Nas Hitler nie wytępił 
Stalin nie zniszczył też
I drugich 600 lat będzie trwać 
Pnikut – nasza wieś.

Nasz stuletni piękny kościół 
W którym wieża sięga słońca 
Zawsze jest dowodem tego 
Pnikutowi nie ma końca!

Mikołaju święty –
Ty królujesz w tym kościele,
Tyś patronem w naszej cerkwi,
Ty błogosław nadal Pnikut 
Nasz patronie Wielki !!!.
        (Na 650 lat Pnikuta ułożyła Zofia Wiącek)

      

         „O Pnikucie”
Urodziłem się w Pnikucie 
Tu na świat przyszedłem 
 I w tej pięknej okolicy 
drogą każdą szedłem. 

Tu do szkoły ja chodziłem 
 Boga tu poznałem 
Do komunii przystąpiłem 
Ministrantem byłem.

Kościół duży pośród wioski 
Stoi tu przepiękny
Szkoła obok bardzo piękna 
Aż raduje serce.

Dom kultury też jest piękny 
Ale już nieczynny
Zawsze my się tam zbierali 
Na dyskoteki słynne

Płynie rzeka „Sieczna” zwie się 
Od górnego aż na dolnie
Piękne błonia i pastwiska 
Gdzie biegają konie. 

Cztery krzyże też nas chronią 
Na krańcach Pnikuta
Wszyscy chodzą tam się modlić 
By wypraszać łaski 

Teraz kiedy tam nie jestem 
 Tęsknię bardzo za tym 
Za swym domem za podwórkiem 
I za każdym szlakiem.

Wierzę w to, że to się zmieni 
I powróci każdy 
Do swych domów do rodziny 
Do podwórków także.

Każdy też przyjechać może 
By pozwiedzać wszystko 
Nasze piękne okolice
Naszą śliczną wioskę .

 

       „Świat się zmienia”
Posłuchajcie ludzie posłuchajcie dzieci, 
jak się to wszystko zmieniło na świecie. 
Co starsi ludzie opowiadały
którzy dawne czasy pamiętały.

 

 

Jak ludzie kiedyś w Pnikucie żyli 
Jak pracowali jak się męczyli 
A chociaż wszystko nad siły pracowało
Jednak czarnego chleba brakowało.

Bo stale bandy, Turki i Tatary
Szwedzi, Krzyżacy, na naszą wieś napadały 
 Wszystko palili, dobytek zabierali 
A biednych ludzi do niewoli gnali.

Teraz moi kochani, wszystko jest zmienione Ludzie są mądrzejsi, bo wszystkie uczone, 
Dziś każdy człowiek syty i ubrany 
Tak wyglądają jak dawniejsi pany.

Ale teraz nie ma już panów, Żydów z pejsami 
A handel ludzi prowadzą sami. 
Tam gdzie kiedyś stały pod słomą glinianki 
Dziś stoją kamienice i przeróżne ganki. 

A gdzie były bory i lasy szumiały 
Dziś są liczne wioski i miasta wspaniałe 
A gdyby tak nasi przodkowie powstałi
Na pewno by się za głowę chwytali.

A gdyby się lepiej porozglądali 
Pnikuta na pewno by nie poznali !
Bo teraz Pnikut – tak to jest prawda 
Popatrzeć z góry – jak miasto wygląda.

Lecz się i Pnikut zmienił do połowy 
Są dwie religie i słyszysz dwie mowy.
Więc żyjmy kochani, jak Bóg przykazuje
Bo przecież on wszystkich bez wyjątku miłuje !!!
     (M. Skrabka.)
(Podała p. Weronika Buhno )

 

 

 

   
   
   
 

Komentowanie jest wyłączone.